morze

Zaczynam maraton…a jeszcze przeszczepów robią sporo, w tej chwili mamy na stanie cztery świeżutkie serducha, trzech facetów, jedna kobietka, więc i pracy trochę jest. Teść wziął mi Julkę na spacer, więc doregenerowałam się – czasem dwie godziny snu we własnym łóżku czynią cuda ;) Lubię pracować w systemie zmianowym, dzięki nockom mam więcej wolnych dni, ale nie ukrywam, ze taki system męczy. Nie jest fizjologią spanie w dzień i nadrabianie w ten sposób niedostatków nocnych..

Czekam na jakiś dłuższy urlop..Marek ma więcej pracy, ja też od dyżuru do dyżuru, potrzebny jest nam oddech..taki choćby tygodniowy, bez różnych spraw na głowie. Pewnie dopiero na jesień coś skombinuję, a póki co..nie mam do czego odliczać..

No, chyba, że do Julkowych urodzinek – jeszcze 13 dni :D

24 czerwca 2010

Ostatki ;)

Dzień 6. Pogoda najgorsza zdecydowanie. Chmury, wiatr, ale bezdeszczowo. Julka narobiła nam stracha rano, ale skończyło się na strachu, więc zdecydowaliśmy się na Świnoujście. Szybko postanowiłam, by […]
22 czerwca 2010

Dzień 5 – Mielno :)

Obudziło nas zwodnicze słońce. Na tyle zwodnicze, że początkowo planowaliśmy wybranie się na plażę i tak też po śniadaniu zrobiliśmy. Już po drodze coś nie grało, […]
21 czerwca 2010

Dzień trzeci i czwarty.

Właściwie dwa podobne do siebie dni, upalne, bezchmurne, spędzone częściowo na plaży a częściowo na długich spacerach i wdychaniu jodu. Obudziło mnie – oprócz codziennego radosnego […]
21 czerwca 2010

Dzień drugi :)

Po pierwszej przespanej nocy obudziła nas średnia pogoda – sporo chmur, zimno, ale pocieszający fakt – nie pada. Po śniadaniu zapakowaliśmy się w swetry i postanowiliśmy […]