chodzenie

Zaczynam maraton…a jeszcze przeszczepów robią sporo, w tej chwili mamy na stanie cztery świeżutkie serducha, trzech facetów, jedna kobietka, więc i pracy trochę jest. Teść wziął mi Julkę na spacer, więc doregenerowałam się – czasem dwie godziny snu we własnym łóżku czynią cuda ;) Lubię pracować w systemie zmianowym, dzięki nockom mam więcej wolnych dni, ale nie ukrywam, ze taki system męczy. Nie jest fizjologią spanie w dzień i nadrabianie w ten sposób niedostatków nocnych..

Czekam na jakiś dłuższy urlop..Marek ma więcej pracy, ja też od dyżuru do dyżuru, potrzebny jest nam oddech..taki choćby tygodniowy, bez różnych spraw na głowie. Pewnie dopiero na jesień coś skombinuję, a póki co..nie mam do czego odliczać..

No, chyba, że do Julkowych urodzinek – jeszcze 13 dni :D

22 listopada 2010

22 listopad 2010.

Posiadanie chodzącego dziecka wszystko zmienia. Dzidziuś leżący jest zupełnie nieszkodliwy. Leży, wodzi ślicznymi oczkami, czasem wyciągnie rączkę, co jest szczytem aktywności i to by było na […]
10 listopada 2010

Znalazłam chwilkę, żeby coś wpisać.. Dzieje się sporo, niekoniecznie dobrych rzeczy. Tata znów był w szpitalu i ten pobyt wiązał się dla nas ze sporymi nerwami. […]
3 listopada 2010

Słów kilka..

Mamy chodzące dziecko. Właściwie już momentami próbuje biegania, co kończy się różnie, ale zazwyczaj na ziemi, co nie zniechęca absolutnie. Czworaki odeszły do lamusa, jak upadnie, […]
19 października 2010

Pamiętasz, była jesień..

Jesień pełną gębą. Nawet bym się posunęła do stwierdzenia, że wyjątkowo zimna jesień… A u nas się zmienia wszystko z dnia na dzień. Julka zaczęła chodzić […]