Jesień.

Życie
24 września 2016
35
31 października 2016

Jesień.

Moja ulubiona pora roku. Czy piękna i słoneczna z wyczuwalną już nutą chłodu i rześkiego powiewu, czy deszczowa, kiedy zdarza mi się obserwować krople toczące się po szybie i jej odbicie – ciepły, wesoły i głośny dom. Nie potrzebuję rozległych wnętrz czy drogiego, wychuchanego wystroju. Tylko oni..ten nasz bałagan, pety ( nie mylić z papierochami) i klocki pętające się pod nogami i zawzięcie dokazujące dzieci. Oraz mąż w domowych dreszościach. Oraz ja, bez makijażu, z niedbale spiętą kitką na czubku głowy. Uwielbiam tę świadomość, że nie muszę jechać na nocny dyżur.

I być z nimi.

Nawet jeśli moja obecność ogranicza się ostatnio do obserwacji i podsłuchiwania. Bo mimo, iż mają swój pokój, przesiadują u nas. Epicentrum wszystkiego, nasz pokój.

Nasz azyl.

Rosną. Zmieniają się. Potrzebują nas już w inny sposób niż jeszcze dwa lata temu.

One. My.

Moje prywatne szczęście.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.