Życie

Zrzuta końcówkowo
3 września 2016
Jesień.
20 października 2016

Życie

mnie pochłania. Wrzesień upływa mi pod znakiem pracy i nadgodzin, szkoły Julkowej, przedszkola miśkowego i tego całego kieratu. Dzięki usprawniaczom życia typu pralkosuszarka – rewelacyjna sprawa! i zmywarka, jakoś się ogarniam, chociaż gdyby jeszcze była prasowarka, nie narzekałabym.. ;) Czytamy pierwsze szkolne lektury, wysłuchujemy narzekań na rozbrykanego Miśka, który jednak jest w przedszkolu bardzo lubiany i ma masę kolegów nie tylko ze swojej grupy, udoskonalamy jazdę na rolkach, kiedy tylko pogoda pozwala – już jakiś czas temu Julka przestawiła się na opcję rolek z opcji wrotek i radzi sobie rewelacyjnie, pokonujemy pierwsze przeziębienia, wyszarpujemy chwile dla siebie, a późniejszym wieczorem, kiedy mogę położyć się do własnego łóżka, padam na twarz i przesypiam twardo noc. Przed nami dwudniowy wyjazd do Krakowa, taki tylko nasz. Za nami bardzo udane urodziny Juli w sali zabaw. Nie mam czasu na basen, bo gdy zdarza mi się dzień bez pracy -nie po nocy i nie przed nocą i na dodatek bez dzieci, bo akurat w szkole – to po prostu nadrabiam zaległości domowe i odpoczywam. Basen trafił mi się we wrześni zaledwie raz…za to Julka nadrabia za mnie i uczęszcza regularnie ;)

Moje życie to w tej chwili składowa kilku ważnych spraw, które staram się pogodzić. Satysfakcja w pracy, satysfakcja w domu, praca nad związkiem, praca z dzieciakami, czas, który spędzamy razem, czas, który spędzamy osobno..wszystko jest potrzebne. Wyciskam każdą chwilę i cieszę się, że napędza mnie i pcha do przodu tyle fajnych rzeczy.

Konkrety? Może znowu kiedyś usiądę i napiszę soczysty tekst okraszony milionem zdjęć. Może..Dobrze, że jest instagram. Tam też jestem z doskoku, ale jestem. Lubię przewijać historie pisane zdjęciami. Swoje też przeglądam.

Na razie życie mnie wsysa. Biorę, co się da :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.