Zeszłam

Katowice
9 sierpnia 2016
Mam
19 sierpnia 2016

Zeszłam

po dyżurze nocnym zmęczona ale niesiona satysfakcją. Dzięki moim spostrzeżeniom i szybkiej reakcji udało się uratować pacjenta. Szybka decyzja, szybkie działanie, balon do kontrapulsacji i stan 24letniego chłopaka ustabilizował się na tyle, by człowiek wymęczony schyłkową niewydolnością serca i brakiem snu od kilkunastu dób zasnął jak kamień. Może zregeneruje się na tyle, by doczekać przeszczepu.. Tak, mam satysfakcję. I taki moment przychodzi zawsze, kiedy mam doła i zastanawiam się czy to aby TO miejsce.. Tak jakby zrządzeniem losu i splotem różnych okoliczności przychodził ten moment i ta myśl: wiem, po co to robię. Akurat wtedy, kiedy najbardziej jej potrzebuję..

Dla równowagi odszedł pacjent, młody człowiek z kardiomiopatią pozapalną na BVADzie. I choć zawsze obiecuję sobie, że się nie zaangażuję emocjonalnie, znów poległam. Przechodził to do nas, to znów wracał na blok operacyjny.. miał świetną żonę, dwie córki, rozpoczęty niedawno remont domu i całe życie przed sobą. Nie poddawał się i chciał się z tego wykaraskać. Uśmiechał się i na każdą zaproponowaną pomoc mówił: dam radę, Monia, dzięki. Dam radę. Zaciskał zęby i rzeczywiście..dawał radę. Stracił 30 kilogramów i poczucie, że ma własne życie tylko w swoich rękach. Kiedy kolejny raz toczyłam mu krew i widziałam z trudem maskowane przerażenie i poczucie niepewności, spojrzałam mu w oczy i powiedziałam tak jakby wbrew sobie – bo nie szafuję stwierdzeniami tego typu – wyciągniemy Cię z tego, P, nie martw się. I naprawdę w to wierzyłam, mimo, iż badania wskazywały na zupełnie odwrotny scenariusz. Ale czasem wiara góry przenosi.. czasem zdarzają się cuda..czasem nie tylko medyczny punkt widzenia się liczy.. Uśmiechnął się wtedy tak bezradnie i nic nie powiedział.

Dziś zmarł. Tym razem medyczny punkt widzenia wziął górę. A ja momentami mam przed oczami tą wychudzoną twarz i wielkie oczy, w których z dnia na dzień gasła nadzieja…

Kolejna twarz w mojej głowie. Zawsze kiedy zapalam świeczkę – w domu, czy na cmentarzu, ku pamięci, przewija mi się cały ich ciąg.. Tylu już odeszło..

I tak sobie myślę..carpe diem. Żyj dniem dzisiejszym. Korzystaj. Nie odkładaj na później. Nie zakładaj. I zamykaj wieczorem oczy pogodzony ze światem i z najbliższymi.

Żyj.

Jutra może nie być.

WP_20160813_024[1]

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.