Lato

Impreza
19 lipca 2016
Lato w mieście
5 sierpnia 2016

Lato

w mieście.

WP_20160630_001 WP_20160630_004 WP_20160630_007 WP_20160630_014 WP_20160630_016 WP_20160630_020 WP_20160630_033 WP_20160701_006 WP_20160707_021 WP_20160707_043 WP_20160707_052 WP_20160708_003 WP_20160710_002 WP_20160710_014 WP_20160710_018 WP_20160710_027 WP_20160712_003 WP_20160712_009 WP_20160723_007 WP_20160723_044 WP_20160723_055 WP_20160727_001 WP_20160727_009

WP_20160722_003 WP_20160722_005 WP_20160722_019 WP_20160722_021

I leci. Parki, place zabaw, które dostarczą jakichś chociaż mikro wyzwań moim dorastającym pociechom – a to już łatwe nie jest, choć Julce ostatnio wystarczy jedno – poprzeczka, żeby robić fikołki. Kilometry zjeżdzone rowerkiem i hulajnogą. Pumptracki – mamy już jeden w okolicy bliższej niż u mojej mamy. Poszukiwanie naj-najlepszych lodów w okolicy. Basen – kryty i odkryty, zależnie od pogody, to zdecydowanie creme de la creme, uwielbiają oboje. Mamy jeszcze na liście kilka miejsc, które chcemy odwiedzić, między innymi wodny plac zabaw w Będzinie. Dziś na pewno śmigniemy do ogordu botanicznego w Mikołowie, który dysponuje rewelacyjną górką pokrytą świeżutką trawą, na której fantastycznie można się skulać i jednym z najlepszych, drewnianych placów zabaw w okolicy. Jest co robić, nie nudzimy się i cieszy, że w okolicy powstaje mnóstwo naprawdę wartych uwagi miejsc, do których warto wracać. W międzyczasie pracujemy, a wieczorami, po moich dyżurach wykrawamy czas dla nas..piknik na skałce, kino, włóczenie się mariacką i przypominanie sobie studenckich czasów.. Fajnie jest.

Julka przechodzi zwiększoną fascynację gimnastyką artystyczną, poszukuję więc zajęć w okolicy, na które mogłabym ją zapisać. Niech się uczy szpagatów i wywrotek oraz skakanki pod okiem specjalisty. Basen kontynuujemy bez dwóch zdań. A kiedy się denerwuje, odsyłam ją do tego:

WP_20160726_001

To jej dzieło. Rysowanki antystresowe. Wyrabiają rączkę i uczą cierpliwości ;)

Ja z kolei z M wzięliśmy się za siebie. Nie jemy po 20, nie obżeramy się i nie pijemy alkoholu. Nic specjalnego. U mnie już prawie – 4 kg. U M, podobny wynik. Idziemy łeb w łeb ;) Spodnie, które zaczynały niebezpiecznie trzeszczeć, znów leżą dobrze. Czekam na wrzesień i wracam na basen. Juhu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.